Gotów, pal, cel

  • Cena: 44.90 zł
  • Ilość odwiedzin: 209

Opis produktu

Poznaj strategie, koncepcje, techniki i pomysly, dzieki którym osiagniesz sukces jako przedsiebiorca. Bez wzgledu na to, czy dopiero planujesz zalozyc wlasna firme, czy tez próbujesz rozwinac istniejacy juz biznes – ten pelen fachowych porad przewodnik pomoze ci stworzyc praktyczny plan dzialania, pozwalajacy wprowadzic twoja firme na kolejny etap rozwoju.

Michael Masterson – guru biznesu, który osiagnal sukces i zdobyl fortune dzieki wlasnej pracy i niebywalym umiejetnosciom – dzieli sie wiedza w zakresie budowania i rozwijania przedsiebiorstw. Oprócz praktycznych sposobów rozwiazywania problemów, poznasz równiez strategie pozwalajaca przeprowadzic mala firme przez cztery kolejne etapy rozwoju, uczac jednoczesnie umiejetnosci niezbednych do osiagniecia sukcesu w dynamicznym biznesowym srodowisku.

Wykorzystujac proponowane przez autora mozliwosci dzialania, bedziesz w stanie:


- Zbudowac firme od zera i szybko zaczac osiagac zyski;

- Ustalic, na jakim etapie znajduje sie obecnie twoja firma i jakie stoja przed nia problemy, wyzwania i szanse;

- Wytyczyc sciezke, która zaprowadzi twoja firme na kolejny poziom rozwoju, a nastepnie nakreslic kolejna, dzieki której osiagniesz jeszcze dalszy etap;

- Nieustannie rozwijac swoja firme, osiagajac stale rosnace przychody;

- Otoczyc sie pomocnymi i kochajacymi prace ludzmi;

- Zmniejszyc ilosc czasu poswiecanego na prace;

- Zamienic swoja obecna prace na najlepsza prace na swiecie!





Do zbudowania przynoszacej zyski firmy potrzeba czegos wiecej niz tylko pieniedzy – konieczne jest zastosowanie unikatowych umiejetnosci i strategii. Korzystajac z rad Mastersona bedziesz w stanie rozwinac te niezbedne kwalifikacje i wykorzystac je do usprawnienia dzialania dowolnego przedsiewziecia biznesowego.

 

Stwórz plan dzialania, który umozliwi ci wspiecie sie na kolejny szczebel sukcesu!


Fragment ksiazki

Dawniej moim czasem zarzadzali inni ludzie i byl ON odmierzany co do minuty. Gdy w 1962 roku pracowalem w myjni samochodowej, za kazda minute opóznienia potracano nam z pensji polowe stawki godzinowej. Pózniej, gdy pracowalem przy przenoszeniu towarów w magazynie, ja i moi koledzy z liceum zgadzalismy sie pracowac na kazdej zmianie, na jakiej nam tylko polecono, cieszac sie, ze mamy prace. Jeszcze pózniej, w okresie studiów oraz dzialalnosci w Korpusie Pokoju oraz gdy pracowalem w waszyngtonskim wydawnictwie, mówiono mi, o której godzinie mam zjawic sie w pracy i o której moge isc do domu. Jak sie wkrótce dowiedzialem, byly to jedynie oficjalne minima. Jesli chcialem awansowac, musialem zastosowac sie do niepisanych wymogów,  które nosil w glowie mój szef – a które oznaczaly zwykle to, ze do pracy powinienem przyjsc godzine wczesniej i wyjsc z niej dwie godziny pózniej niz bylo oficjalnie ustalone.

Gdy zaczynalem pracowac na wlasna reke, mialem poczatkowo radosne zludzenie, ze bede mógl pracowac w takich godzinach, jakie beda mi odpowiadaly. Wkrótce odkrylem jednak, ze swoboda, jaka daje prowadzenie wlasnej firmy oznacza zazwyczaj tyle, ze musisz pracowac dwa razy dluzej i dwa razy ciezej niz kiedykolwiek do tej pory, nawet jesli wydawalo ci sie, ze harowales ciezko podczas pracy na etacie.

Obecnie jednak wcale ciezko nie pracuje. Prawde mówiac, w przypadku wiekszosci dni, za „prawdziwa prace biore sie dopiero okolo czwartej po poludniu, a prace koncze okolo piatej lub wpól do szóstej.

Wiesz, co rozumiem przez „prawdziwa prace? Sa to rzeczy, których nie robilbys, gdyby ci za to nie placili.

Dla mnie „prawdziwa praca jest odpowiadanie na e-maile. Dlaczego? Poniewaz w ten wlasnie sposób osoby, którym doradzam, informuja mnie o skomplikowanych problemach, które pojawily sie w ich firmach. Juz dawno temu zauwazylem, ze jesli inteligentnej osobie nie pomoze sie rozwiazac problemu, który pojawil sie w jej firmie, to w koncu i tak rozwiaze go samodzielnie. Poniewaz jednak lubie miec wglad w ewentualne problemy, których doswiadczaja moi klienci, poswiecam godzine dziennie na monitorowanie ich postepów w pokonywaniu przeszkód, z jakimi sie borykaja i udzielam wskazówek dopiero wtedy, gdy faktycznie nie daja sobie rady.

Wlasciwie tylko ode mnie zalezy, co zrobie z reszta dnia. Wiekszosc poranków spedzam na pisaniu, nie dlatego, ze pisanie to cos, co musze robic, ale dlatego, ze lubie pisac. W poludnie odbywam swój codzienny trening. Czasami jem lunch z kolegami z pracy, a czasami z przyjaciólmi. Raz lub dwa razy w tygodniu biore udzial w burzy mózgów z ludzmi z dzialu kreatywnego – równiez nie dlatego, ze musze, ale dlatego, ze lubie. 15 minut dziennie poswiecam mojemu asystentowi i to byloby wlasciwie na tyle.

[Fragment ksiazki, s. 27-28]

Oceń produkt

Recenzje

Brak ocen dla tego produktu. Bądź pierwszy!